Stanowcze "nie" dla pseudohodowli

Miłośnicy zwierząt przypominają: jeżeli chcesz kupić zwierzę z hodowli, najpierw sprawdź czy jej właściciel to osoba godna zaufania. Co to jest pseudohodowla i jak jej unikać? Zapraszamy do lektury artykułu przygotowanego przez schronisko Canis w Kruszewie.

Stanowcze "nie" dla pseudohodowli

Co to jest pseudohodowla?

Jak pisaliśmy w poprzednim wydaniu, wysoki poziom bezdomności zwierząt w Polsce w znacznej mierze wynika z nieodpowiedzialnego rozmnażania psów i kotów przez właścicieli. W kwietniowym numerze poruszymy problem nielegalnych i pół-legalnych hodowli zwierząt, zwanych pseudohodowlami. Czym jest pseudohodowla? Jest to „niezarejestrowana hodowla nierasowych, nierodowodowych zwierząt, nieposiadająca uprawnień hodowlanych. Hodowle tego typu prowadzone są zarówno przez osoby niezrzeszone w żadnym związku kynologicznym bądź (w przypadku hodowli kotów) związku felinologicznym, jak i występują przypadki łamania etyki hodowcy przez członków zrzeszonych np. w ZKwP i prowadzących hodowlę rodowodowych psów.”* Już na tym etapie pragnę poruszyć problem powstałej luki prawnej, uwydatnionej w powyższej definicji. Według Ustawy o Ochronie Zwierząt z 1997r., obowiązującej po dziś dzień, rozmnażanie zwierząt w „hodowlach” zarejestrowanych w jakimkolwiek stowarzyszeniu/ klubie kynologicznym, jest legalne. W praktyce oznacza to tworzenie i rejestrowanie tego typu  stowarzyszeń przez przypadkowe, niekompetentne osoby i rejestrowanie w nich dowolnych zwierząt, często bez udokumentowanego pochodzenia. Stowarzyszenia te wystawiają swoje własne „rodowody”, dzięki czemu łatwiej jest im zmylić potencjalnego nabywcę zwierzęcia, który myśli, że kupuje zwierzę z dobrej hodowli- bo przecież szczeniak, czy kociak dostał rodowód. Nic bardziej mylnego.  Niestety większość osób sprzedających zwierzęta zarejestrowane w innych miejscach, niż ZKwP (psy), czy PZF (koty), nastawionych jest na czysty zysk, kosztem dobrostanu zwierząt. Chcąc kupić rasowe zwierzę z dobrej hodowli, sprawdźmy, czy rodowód wydany jest przez Związek Kynologiczny w Polsce- jedyny polski członek Międzynarodowej Federacji Kynologicznej (FCI) lub Polski Związek Felinologiczny- członek World Cat Federation. Są to związki zrzeszające prawdziwych hodowców i miłośników zwierząt, którym zależy na utrzymaniu czystości rasy i wyhodowaniu zdrowych, zrównoważonych czworonogów. Rozwinę ten temat w dalszej części artykułu.

Rodowód ważniejszy, niż myślisz!

Przede wszystkim zwierzak rasowy = rodowodowy (rodowód sygnowany przez ZkwP/ PZF!) Zwierzę, które nie posiada tzw. metryki z hodowli nie powinno być nazywane rasowym, nawet jeśli wyglądem przypomina zwierzę danej rasy. Wówczas mówimy, że jest to zwierzę „w typie” danej rasy. Taki zwierzak NIGDY nie powinien zostać dopuszczony do rozrodu, ponieważ jego pochodzenie nie jest znane i nie wiadomo jakie cechy i geny przekaże swojemu potomstwu. Wiele zwierząt nierodowodowych, które mimo wszystko zostają rozmnażane przez nieodpowiedzialnych ludzi, niosą w genach poważne, często nieuleczalne choroby, np. dysplazja stawów, rozszczep podniebienia i wiele innych, na które zapadają ich dzieci (rzecz ma się podobnie w przypadku zwierząt zarejestrowanych w alternatywnych stowarzyszeniach). Pseudohodowcy notorycznie dopuszczają do rozrodu osobniki chore. Wiele osób decyduje się na kupienie zwierzęcia bez rodowodu, z pseudohodowli, ponieważ nie chce wydawać na zwierzę dużej kwoty. Warto jednak więcej zainwestować w szczeniaka, czy kociaka z dobrego, zdrowego skojarzenia (koszt szczenięcia z hodowli to ok. 1500-4000zł, z pseudohodowli - 300-1000zł) i nie borykać się w przyszłości z problemami zdrowotnymi zwierzęcia, na którego leczenie wydamy tyle samo lub więcej, niż za pupila od hodowcy dbającego o zdrowie sprzedawanych przez siebie zwierząt. I co najważniejsze- nie narażamy zwierzaka na cierpienie związane z chorobą i leczeniem. Płacenie kilku tysięcy złotych za psa, czy kota danej rasy z dobrej, poleconej hodowli to dużo mniejsze ryzyko zakupu zwierzęcia chorego.
Mamy również gwarancję, że z zakupionego np. „yorka” nie wyrośnie nam bernardyn, ponieważ w rodowodzie psa przedstawieni są wszyscy przodkowie do kilku pokoleń wstecz. Metryka  zabezpiecza też przed krzyżowaniem zwierząt spokrewnionych ze sobą (znowu unikamy chorób genetycznych).

Jak rozpoznać dobrego hodowcę?

Dobry hodowca dba o jakość skojarzenia osobników nie tylko pod kątem uzyskania jak najlepszego wyglądu (tzw. eksterieru), ale również pod kątem wyeliminowania ewentualnych wad genetycznych oraz uzyskania dobrego, zrównoważonego charakteru, właściwego dla danej rasy. W przypadku niektórych ras wręcz wymagane jest poddanie obowiązkowym badaniom na obecność genu warunkującego wystąpienie choroby osobnika, który ma być dopuszczony do hodowli. Jeśli wynik badania wykazuje możliwość przeniesienia choroby genetycznej, osobnik nie może być rozmnażany. Chcąc kupić szczeniaka, czy kocię rasy, u której takie badania są wymagane, możemy poprosić hodowcę o okazanie wyników. Większość prawdziwych hodowców stara się też o zachowanie cech użytkowych u wyhodowanych przez siebie psów. Użytkowość to cel, do którego pierwotnie wyhodowano daną rasę, dlatego tak istotny jest dobór osobników o sprecyzowanych cechach psychicznych i fizycznych (np. retrievery zostały wyhodowane do aportowania ptactwa wodnego, a owczarki i psy pasterskie do zaganiania owiec). Niektóre rasy do dziś poddawane są testom użytkowości. Mimo, iż dziś większość psów nie wykazuje się w swych pierwotnych rolach, hodowcy starają się utrzymać ich pierwotne cechy, dzięki czemu łatwiej jest dobrać psa odpowiadającego stylowi życia i wymaganiom przyszłego właściciela.  Poza tym dobry hodowca dba o prawidłowy rozwój i socjalizację swoich szczeniąt/ kociąt aby w przyszłości wyrosły na zrównoważone, pewne siebie zwierzęta.  

Powyższy opis pracy wykonywanej przez hodowców pokazuje, że prowadzeniu dobrej hodowli zwierząt przyświecają konkretne cele i ustalone są normy. Bez tych dwóch czynników, jakimi są normy i cele, nie mielibyśmy takiej różnorodności ras psów i kotów. Skąd wówczas byłoby wiadomo, jak ma wyglądać np. jamnik, jakiej długości powinien mieć łapy, czy uszy? Normy są potrzebne dla ujednolicenia rasy i jej cech.

Pragnę podkreślić również rolę hodowców, jaką pełnią w podtrzymywaniu i rozwoju ras. Gdyby nie wieloletnia praca i trud hodowców, wielu ras  nie byłoby już dziś na świecie. Hodowcy, pasjonaci pracują nad odbudową rasy, tak było m.in. w przypadku popularnego dzisiaj i znanego wszystkim boksera, który w wyniku złej sławy po obu wojnach światowych, niemalże wyginął. Rasa została jednak odbudowana, dzięki hodowcom z USA i przywrócona na tereny Europy.  

Pseudohodowla to cierpienie

Chciałabym również zaznaczyć, że rozmnażanie zwierząt nierodowodowych sprzyja wzrostowi populacji zwierząt bezdomnych i niechcianych.  Z logicznego punktu widzenia- nie ma to najmniejszego sensu. Co więcej, sprzedawanie zwierząt nierodowodowych zwykle jest próbą „zrobienia biznesu” i sprzyja celom jednostki, dokładając swoją cegiełkę do puli bezdomnych czworonogów. Wszak zamiast kupić psa w pseudohodowli, można by przygarnąć jakieś potrzebujące, bezpańskie stworzenie. Dlatego jeśli nie zależy nam na konkretnych cechach psa, czy kota, adoptujmy zwierzaka np. ze schroniska. W schroniskach znajdziemy również wiele zwierząt „w typie” danej rasy.
Pseudohodowcy często utrzymują zwierzęta w koszmarnych warunkach. Psy , czy koty stłoczone są w małych klatkach, nie mają wystarczającej swobody ruchu, nie są socjalizowane ze środowiskiem, co prowadzi do licznych (nieodwracalnych) zaburzeń i patologii w zachowaniu. Matki szczeniąt, czy kociąt są niedokarmione i zapładniane przy każdej cieczce/ rui, co prowadzi do wyniszczenia, wyjałowienia organizmu. Są traktowane jak maszyny do zarabiania pieniędzy, towarzyszy im chroniczny stres, naturalne potrzeby nie są zaspokajane. Zwierzęta żyją we własnych odchodach i są zjadane przez pasożyty. Przyszli właściciele kupujący szczeniaka od pseudohodowcy, np. na giełdzie (co swoją drogą jest zabronione), nie są w stanie sprawdzić w jakich warunkach zwierzak  był trzymany, więc często nie są nawet świadomi, „co” kupują i jakie problemy czekają ich w przyszłości. Maluszki często są kąpane przed sprzedażą, więc ich wygląd może nie wzbudzać naszych wątpliwości- kolejny trik czarnego rynku!

Sprawdź zanim kupisz!

Gdy decydujemy się jednak na kupno rasowego psiaka, niezwykle ważne jest, by sprawdzić w jakich warunkach wychowują się szczenięta/ kocięta. Absolutnie nie kupujmy zwierzaka w miejscu, w którym osoba podająca się za hodowcę, wyprowadza jednego, czy dwa szczeniaki na dwór i tam oferuje zakup lub nie wpuszcza nas do pomieszczenia, gdzie zwierzęta spędzają większość czasu. Jeśli taka sytuacja ma miejsce, najprawdopodobniej masz do czynienia z pseudohodowlą. To, co możesz zrobić dla dobra zwierząt, to zgłosić sprawę policji, Straży Miejskiej lub organizacji prozwierzęcej, które sprawdzą warunki w takim miejscu.

Poprośmy hodowcę, by pokazał nam rodziców psów/ kotów, a przynajmniej matkę. Przyjrzyjmy się w jakim stanie jest suka, czy nie jest wychudzona, czy nie ma chorób skórnych oraz czy nie odbiega wyglądem od przecietnego przedstawiciela rasy. oraz jak reaguje na gości- czy nie jest zbyt lękliwa lub agresywna (pamiętajmy, że prawdopodobnie przekaże te cechy potomstwu). Hodowca, który nie ma nic do ukrycia, chętnie pokaże nam miejsce chowu szczeniąt, pokaże rodziców i opowie o nich. Udzieli nam również rzetelnych i obszernych informacji na temat rasy, pielęgnacji, czy sposobu żywienia. Zakupione zwierzątko powinno dostać na wyprawkę kilkudniowy zapas karmy, którą było karmione, by uniknąć rewolucji żołądkowej przy nagłej zmianie karmy, kocyk z zapachem rodzinnego gniazda, rodowód sygnowany przez ZKwP/ PZF oraz książeczkę zdrowia z wykonanym pierwszym szczepieniem i odrobaczeniem.  Niestety,jak wszędzie zdarzają się wyjątki i niektórzy hodowcy psów rasowych niespecjalnie przejmują się dobrostanem swoich zwierząt, jednakże jest ich dużo mniej, niż w przypadku pseudohodowców.

I słowo na koniec- nie kupujmy zwierząt w pseudohodowlach, nawet z litości. Pamiętajmy, że popyt napędza podaż. Wydanie przez nas kilkuset złotych na zwierzę, jest okupowane cierpieniem wielu innych czworonożnych istnień.

Zdjęcie główne:
Modelka: Iga Stępkowska
Fotograf: Justyna Wrzeszcz (JotVelZet Magical Pictures)
Make-up Artist: Angelika Grzeszczyk ( A.Grzeszczyk-MakeUp)
Sukienka: Klub "Oczko", Ostrołęka

Artykuł: Maja Golubska

18216478 1095996970505008 5653099689839638919 o

DO GÓRY